Kolejna okazja by znaleźć się w Lesznie – znów z żużlowej okazji. Jednak tym razem w roli gospodarza wystąpił Krzysztof Kasprzak Wice Mistrz Świata z 2014 roku, zwycięzca w 3 finałach GP, zwycięstwo w 54 wyścigach GP – ciężko wyliczyć wszystkie sukcesy, bo brakło by miejsca na zdjęcia w tym wpisie.

Wróćmy jednak do sedna wizyty.

Otwiera się brama, otwierają się ręce w zachęcającym geście zaproszenia – wchodzimy. Jest okazja by porozmawiać, rozejrzeć się, porozglądać. Jest okazja na wysłuchanie pomysłów i planów. Tak robimy- rozmawiamy i mija kilka godzin. Ot tak, jak pstryknięcie palcami – czas w dobrym towarzystwie leci dużo szybciej.

Z Krzysztofem nie trzeba spędzić dużo czasu aby się z nim zaprzyjaźnić. Otwartość i brak skrępowania to jego naturalne cechy. Tym przyciąga – lubi towarzystwo, a towarzystwo lubi go ze wzajemnością. W takim też klimacie przebiegła nasza wizyta w garażu Krisa, uprzejmie i z zaangażowaniem.  Miłą niespodzianką była obecność taty Krzysztofa – Pana  Zenona. To kultowa postać w środowisku żużlowym – były zawodnik z 20 letnią karierą, dzisiaj jeden z najbardziej znanych w Polsce fachowców od silników do motocykli żużlowych. Mieliśmy okazję towarzyszyć Panu Zenonowi przy ustawieniach jednego z nich oraz wysłuchać kilku ciekawostek dotyczących ich pracy i konfiguracji. Niektóre informacje, wydają się być tajemnicą okupioną wieloletnim doświadczeniem związanym z pracą przy tych maszynach, nie będziemy więc ujawniać treści naszych rozmów. Ale jak widać na zdjęciach – było ciekawie.

Sezon dla zawodnika żużlowego to ciągłe życie na walizkach. W busie oklejonym min. Logotypami Tengtools, toczy się codzienne życie. Można powiedzieć, że to dom na kółkach – sypialnia, kuchnia, pokój gościnny – wszystko w jednym. Z jednego końca Polski na drugi, za granicę – proszę bardzo, jak tylko daleko się da – tam gdzie starty, tam gdzie liga i obowiązki. Mieliśmy więc szczęście – zastać Krzysztofa w domu, w sezonie, to istna gratka. Udało się. Znalazł się czas na zdjęcia, rozmowę , obiad, chwile z małymi kibicami, którzy jak to w Lesznie bywa, odnaleźli naszego bohatera w tłumie i przybyli po autografy. Krążyły pogłoski o tym , że nie ma w Lesznie osoby, która nie zna Krisa – teraz wierzymy w każde zdanie na ten temat.

Czas wizyty minął, zostały zdjęcia którymi chcemy się podzielić. Niektóre to gotowe reklamy i  z pewnością je tak wykorzystamy. Zależało nam jednak najbardziej na zdjęciach bez specjalnego pozowania, przy pracy, przy rozmowie, by choć trochę oddać klimat garażu i atmosfery jaka panuje wokół motocykli i Krzysztofa. Może trochę się udało – sami oceńcie. Do następnego!