Przebite płuco, pęknięty łokieć i zwichnięty bark. Każdy normalny pacjent cierpiący na choćby jeden z tych urazów byłby całkowicie bezwolny, skupiony tylko na walce z bólem i na procesie zdrowienia. Ale nie Jason Doyle.

Gdy leżał w łóżku w polskim szpitalu, cierpiąc na wszystkie trzy powyższe urazy, których doznał po upadku w swoim pierwszym wyścigu w zawodach żużlowych Grand Prix w Toruniu, myślał tylko o jednym – o rundzie indywidualnych mistrzostw świata na żużlu 2016 w rodzinnym Melbourne w Australii.

W związku z tym, zwrócił się do swego zszokowanego zespołu, z poleceniem by przygotowywali jego motocykle do wysyłki lotniczej. To była oznaka męstwa. Sen o mistrzostwie świata wciąż był żywy.

Niestety, nie było to realne. Powaga jego urazów powodowała, że nie był w stanie podróżować samolotem. Jason Doyle, kapitan drużyny klubu żużlowego Swindon Robins, do chwili zawodów w Toruniu, prowadził w turnieju Grand Prix po trzech z rzędu zwycięstwach, ale uderzył w barierę ochronną, kiedy brytyjski zawodnik Chris Harris stracił kontrolę nad swoim motocyklem.

Po wypadku Doyle’a prowadzenie w rankingu przejął Amerykanin Greg Hancock, ale Australijczyk nadal miałby szanse wysadzenia go z siodła w Melbourne.

„Dobrze wystartowałem. Zająłem pozycję z tyłu, myśląc, że uda mi się wyjść na dobrą pozycję na zakręcie.”
„Następną rzeczą, jaką widziałem, był Bomber (Chris Harris) spadający z motoru i od tej chwili wszystko toczyło się jak w rakiecie pędzącej prosto w ogrodzenie.”
„Kiedy leżałem na tym torze w Toruniu, nie wiedziałem jakie mam urazy. Zanim nie znalazłem się w szpitalu, nie wiedziałem jak bardzo byłem ranny, ale całe życie rzeczywiście przeleciało mi przed oczami, kiedy podłączali mi te wszystkie rurki.”

Na szczęście Jason doszedł w pełni do zdrowia i powrócił na tor. Zaledwie kilka miesięcy po tym fatalnym dniu triumfalnie powrócił do Torunia i zapewnił sobie drugą pozycję po pierwszej rundzie mistrzostw świata par na żużlu, z trzema wyścigami wygranymi
i trzema zakończonymi na drugim miejscu. Teraz celem jaki sobie postawił jest zdobycie Grand Prix indywidualnych mistrzostw świata na żużlu.

Wytrwałość, niezłomna motywacja i oczywista determinacja, w połączeniu z wielkim, naturalnym talentem, są zapowiedzią, że pewnego dnia cel ten osiągnie.